sobota, 2 czerwca 2018

Pies z olxa



Pies z olxa

W czasie globalnej internetyzacji i mobilności chyba każdy, kto zajmuje się adopcjami i ma „srajfona” czy „ smartfona” posiada także aplikację olx w telefonie.
To portal najpopularniejszy, taki, który wszyscy znają i taki, na którym szuka się psów do adopcji.
Kiedy zaświeci się ekran i widzisz że to olx masz ochotę:
  • skoczyć z dywanu
  • skoczyć z okna na parterze
  • ugryźć się w język i zatruć własnym jadem
  • wytworzyć w myślach najbardziej kolorową i „wesołą” wiązankę łaciny
  • udać martwą
  • przeczytać jednym okiem i udać, że tego nigdy nie było
  • po przeczytaniu wiadomości kogoś zwyzywać
  • ukryć psa i udać, że nigdy nie był do adopcji
  • PRZECZYTAĆ WIADOMOŚĆ Z UŚMIECHEM NA TWARZY I ZADZWONIĆ LUB ODPISAĆ coś innego poza NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
Może dla niektórych lekko podkolorowane ale NIE.
Dziwnym trafem dziwni ludzie znajdują ogłoszenia. Nie czytają treści, jak złapią za telefon i zadzwonią to pół biedy, gorzej jak klepią i wysyłają wiadomości. Bo o ile kiedy ktoś zadzwoni o psa i zapyta o choroby weneryczne śmiejąc się przy tym do rozpuku mogę udać, że to nigdy się nie wydarzyło. Ale kiedy widzę czarno na białym ludzką głupotę, bezmyślność, brak jakiejkolwiek empatii to nie da się udawać.
O co chodzi i dlaczego tak ostro:
  • Pani po ile ten pies?
  • Podaję adres.... Dowóz wtedy i wtedy.
  • Aktualne?
  • Sama się wykastruj.
  • Ten pies aktualny.
  • Chcę psa dla dzieci, mam dwójkę, nada się?
  • Można bez wizyty?
  • Kiedy odbiór?
  • Wezmę go jutro tylko bez kastracji.
  • Mam psa tej rasy, wezmę sukę chętnie. Po ile? Kiedy odbiór.
  • Chcę tego psa.
  • Jejku jakie śliczne oczy, chętnie przygarnę
  • Możliwy dowóz?
  • A macie szczeniaczki?
Itp. itd.
Po tłumaczeniu o procedurach ( przez tel nie w wiadomościach) odpowiedzi:
  • żadna pinda nie będzie mnie weryfikować
  • jak chce psa, a nie dziecko adoptować
  • no chyba Was pojebało
  • nikt mi nie będzie do domu przychodził
  • czy myślisz, że ja psu krzywdę zrobię
  • co Ty gadasz JA MAM PSY OD ZAWSZE wiem jak postępować
  • zwariowałaś
  • no może jeszcze kwitek z wypłaty
  • ale jak to nie ma psów dla dzieci
  • ja znam ta rasę i wiem, że nie ugryzie
  • a co Pani mi tu pierdoły opowiada
  • nie masz dzieci jesteś wybrakowana
  • pies w domu? No chyba Pani oszalała.

To nie jest fikcja literacka. To fakty. Takie wiadomości przyszły, były, są, gdzieś wiszą.
NIE DO WIARY prawda? A jednak !
„Pies z olxa” to oczywiście przenośnia. To obecnie najbardziej popularny portal, który jak to moda ściąga też dużo idiotów. Co za problem naklepać anonimowo z telefonu, zwyzywać, pośmiać się z bezdomnych psów. NO PROBLEM. A jak się przy okazji da komuś „ nawrzucać” - czemu nie, hulaj dusza, piekła nie ma.
I jak tu się dziwić – ktoś dzwoni ZNOWU. Nie wiesz czy to idiota czy ktoś normalny. Jak ktoś normalny masz ochotę całować rozgrzany asfalt. Dzwonisz do wszystkich i mówisz im że KTOŚ NORMALNY dzwonił.
To nie przesada. Codziennie odbieramy dziesiątki telefonów od idiotów, którym nawet nie chciało przeczytać się ogłoszenia. Awanturują się, wyzywają – bywa. Zawsze mogę powiedzieć NIE i robię to z uśmiechem na ustach. Pomiędzy nimi, kwiaty na bagnach – domy, które dostają psy. Nie trzeba wiele. Wystarczy myśleć, współpracować i słuchać. Można się dogadać i odnaleźć prawda?

Olx to cudowny portal. Dają zniżki na ogłoszenia dla psiaków bezdomnych i psiaków ze schronisk.
Wiele, bardzo wiele psów znajduje domy właśnie „ z olxa”. Jednak szara strefa debili wciąż działa :)



poniedziałek, 14 maja 2018



Trzymasz psa za łapę, kiedy przez wenflon płynie morbital. Uśmiechasz się, gadasz, udajesz. Bo Ty zrozumiesza, a pies nie. Wyjdziesz z kiliniki po tym, jak psa już nie ma. I myślisz. Wciaż i wciąż.
Czy mogłam coś jeszcze zrobić? NIE. Tylko ulżyć w cierpieniu.
Tylko dlaczego nie umiem sobie wybaczyć? Minęło5 lat. A ból jest taki sam. Nie zmalał, nie zniknąl, przycichł. Uruchamia się rzadko. Ale jak mu się uda odbiera oddech i chęć do życia.
Wygrywa ze wszytstkim. Królewna zabrała ze sobą do grobu, którego nie ma wszystko. Wrażliwość, serce.
Minęło tyle lat,  wszystko jest żywe jakby to było wczoraj.
Zdarza się taki pies i taki czas, kiedy nic już nie pomoże. Nic nie zwróci straconych lat. Nic nie będzie pachnieć jak jej sierść.
Boli jak cholera, mimo upływu lat. O nie da się zapomnieć. Jest w środku, w Kachusiu. Zdjęcie na lustrze, podobizna na szyi. Nie myślę o niej bo to tak strasznie boli.
Ile jeszcze, jak długo? Szukam, wciąż szukam i nigdy nie znajdę. Wiem to, ale łzy wcąż płyną.
Moja Malamucia Królewno. Kocham Cię. Czas tego nie zmieni.  5, 15 czy 25 lat.
Nie wybaczę Tobie i sobie.
Spotkamy się w psim  niebie na plaży. Czekj na mnie proszę.



niedziela, 25 marca 2018

Malamucie sny



Przyszła wiosna. Nie doczekałem jej. Bardzo chciałem, nie było mi to dane.
Robicie wszystko mechanicznie - tak jaki zawsze. Dajecie jeść, wychodzicie na spacer, miziacie. A później siadacie przy stole czy na kanapie i patrzycie w dal. Łzy same płyną. Tęsknicie za mną. Ja też tęsknię. Tylko jestem mądrzejszy o wiedzę - wiem, że kiedyś się spotkamy. Oby nie wkrótce - bo jeszcze tyle psów czeka na pomoc.
Gosiu, kiedy jak co rano bawisz się ze szczeniakami, nie jesteś sama. Ja idę za Tobą po cichu, tylko że teraz mam skrzydła. Jestem malamucim aniołem. Skrzydła mam tak miękkie, jak moja sierść, tak delikatne jak Twoja dłoń. I wciąż gadam co Ciebie. I do północniakowych dzieci też gadam. Proszę żeby były dobrymi psami, które porządnie dadzą w kość swoim nowym opiekunom. Być może one mnie słyszą, Ty nie. Proszę je, żeby osuszyły Twoje łzy szczenięcą " głupotą", figlami. Starają się jak mogą.
Maniek wraca z pracy, a ja czekam pod furtką. On też mnie nie widzi. Takie prawo - żywi nie widzą tych, którzy umarli. Ale poczujcie moją obecność. Jestem z Wami cały czas, poruszam się szybciej niż kiedyś, teraz mam skrzydła, nie ogranicza mnie czas ani przestrzeń. Nie ogranicza mnie ból. Jestem wolny i wciąż jestem z Wami.
Padam ze śmiech kiedy szczeniaki wykręcą Wam jakiś numer. Będę szeptał i wył słowa malamuciej otuchy do ucha Rino. Będą patrzył jak kolejne psy jadą do domów i machał i ogonem na pożegnanie.
Postaram się opowiedzieć tym które czekają, jak to jest mieć dom. Postaram się, aby ich nadzieja nie umarła. Ja miałem dom - najlepszy, jaki mogłem mieć. Miałem dom w Hasiorowie.
Wiem, że czas nie leczy ran, a przyzwyczaja do cierpień. Sam kiedyś zostałem porzucony. Ale daliście mi miłość, radość i miejsce na świecie i w swoich sercach. Śnijcie jak ja - że znów jestem z Wami. Czujcie moją obecność. Prawdziwa miłość nigdy nie umiera, czasami tylko konieczna jest rozłąka. Dzięki Wam nigdy nie umrę. Będą o mnie pamiętać, o bezdomnym malamucie, który dostał wszystko to co powinien dostać pies. Dzięki Wam... Dzięki temu co robicie. Macie serca czyste i otwarte. Pomagajcie dalej, a jak się spotkamy, omówimy wszystkie adopcje i wszystkie psy. Patrzę, widzę i kocham.
Tazer

sobota, 24 lutego 2018

Na łańcuch nie - a dlaczego? Do kojca też nie? Jak to?



Kolejny dzień. Kolejny dzień z lodowatym wiatrem na twarzy, ze szronem na rzęsach, ze smyczą, która zamarza w ręku.
Lecisz przez zaspy, aby wynagrodzić swoim własnym psom tydzień w pracy, spacery po ciemku, robienie czegoś godzinami dla innych psów - bezdomnych.
Lecisz psim tempem. Dajesz wywalić się zaspę, dajesz usiąść sobie na głowie, dajesz się polizać. To miał być wasz czas. Tak, miał być, ale nie jest. Bo bezdomność działa 24/7 zupełnie jak Ty.
Dzwoni telefon. Zgrabiałą z zimna ręką wydobywasz go z czeluści psiej torebki. Bo może to "ten dom". Może jakiś pies pojedzie do domu i zostaną mu oszczędzone godziny w lodowatej budzie na łańcuchu, godziny i dni w schronisku, za kratą. Łudzisz się.
Ale nie. Bo to nie jest ten telefon. Ktoś chce psa do pilnowania. Pierdoli o tym, że ma dobre warunki, wybieg na noc a na dzień łańcuch 3 metry. Albo stodołę, garaż, czy inne badziewne wyjście.
Serio? Naprawdę? Po to ściągałam wczoraj czy miesiąc temu psa z łańcucha, żeby oddać go debilowi, który nie powinien nawet pluszakami się opiekować?
Serio malamut to pies, który musi mieszkać na zewnątrz? Serio nie nadaje się do mieszkania w bloku?
Kto mnie będzie pouczał? Jakaś pindzia, która widziała malamuta na zdjęciu od wujka google?
Mam dość. Dość bycia miłą dla cholernych idiotów, którzy nie mają pojęcia o psiej niedoli. Mam dość słuchania dobrych rad od ludzi, którzy nie widzieli na oczy bezdomnego psa. Dość pierdzielenia na FB "wzięłabym ale za daleko", "szkoda że taka odległość", "mogę dać dom ale jak coś pójdzie nie tak to wyp*****". Pies zesikał się w domu, warknął na dziecko. No i co z tego? Życie. Gdybyś słuchał/ słuchała co się mówi to może byś go nie wzięła.
Jestem strasznie zmęczona zrzucaniem winy na psy. Co przysłowiowe 5 minut pojawia się kretyn, znający rasę jedną czy drugą. Bo się nadaje dla dzieci, bo nie jest agresywny.
NIE MA PSÓW DLA DZIECI.
Każdy pies może ugryźć, wystarczy go sprowokować. Sama mam od 10 lat w domu tykającą psią bombę. Bomby nie udało się nikomu odpalić, dbam o to.
Niech jedna z drugą kretynka ruszy głową. Może dostanę 1 wiadomość mniej o 5 tyg. szczeniakach bez matki. Może ktoś wysterylizuje sukę, wykastruje psa.
Mówię wprost. Usypiam ślepe mioty, robię sterylizacje aborcyjne. Za dużo razy musiałam walczyć sama ze sobą i trzymać za łapę psa, który umierał.
Przez ludzką głupotę.
Chcesz psa na dwór? Na łańcuch , do budy? Super - ode mnie go nie dostaniesz. Nie BO NIE.
Jeśli zapewnisz psu ciepłe pomieszczenie na mrozy - ok, nie każdy może i chce mieszkać w domu. Myślisz, masz empatię- dogadamy się. Nie każdy pies musi i chce spać w łóżku. Nie o to chodzi.
Chodzi o to, aby się odnaleźć.
Jak walnie minus 20 a Ty będziesz trzymał psa w budzie lub na łańcuchu" bo on nie chce do domu" czy do kotłowni powiem Ci , że to Ty a może tY powinieneś myśleć. Nie potrafisz? Trudno. Ja mam wybór i nie dam Ci psa. Rzuć kamieniem czy obelgą - mam to gdzieś. Pomagam psom długo i robię to dobrze i skutecznie. Mylę się czasem - mylić się jest rzeczą ludzką, wybaczać psią.
Nie szukam kraju z bajki. Szukam empatii i dobrych domów.
Bo wkrótce zima nadejdzie sroga i zimna. Ile psów zamarznie? Nie wie, ale karma to suka i zawsze wraca.
Nie utożsamiajcie mojego wpisu z żadną Fundacją.
To moje zdanie

niedziela, 19 listopada 2017

Modlitwa Bronka



Psi Boże... Nazywam się Bronek i mieszkam w schronisku. Nie mam domu, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie chce. Cały dzień stoję pod kratą od kojca, patrzę z nadzieją na przechodzących ludzi. Mijają mnie obojętnie, zupełnie, jakbym był przezroczysty. Nie chcą spojrzeć na mnie, tak aby mnie zobaczyć. Może sumienie wtedy nie dawało by im spać. Może było by im wstyd za to co zrobili inni ludzie, nam - psom. Może mieli by koszmary pełne smutnych oczu zrezygnowanych psów, które z dnia na dzień stają się bardziej puste.
Może słyszeli by pisk ocieroconych szczeniaków, które zaczynają życie za kratami. Bez miłości, bez ciepła.
Może widzieli by oczami wyobraźni kolejnego psa, przywiązanego łańcuchem do lichej budy. Psa, który już się nie rusza, bo zamarzł z zimna.  Może widzieli by psa, który cały brudny i wygłodzony, wciąż uparcie biega przy drodze, przy której miesiąc wcześniej wyrzucili go właściciele, bo przestał pasować do wystroju mieszkania lub gubił zbyt dużo sierści. Psa, który już nie zamerda ogonem i nie popatrzy ufnie w oczy nowego opiekuna, bo wpadł pod samochód.
Może usłyszą skowyt katowanego psa, który szczekał zbyt cicho, jadł zbyt dużo lub był zbyt stary, aby móc żyć. Może spojrzą w oczy psiej matki, której dzieci umarły bo nie mogła ich wykarmić.
Może prześladują ich oczy psa, który 15 lat uwiązany był na grubym łańcuchu do stodoły. Oczy patrzące z wyrzutem. Mądre oczy, pytające " dlaczego"?
A może usłyszeli by płacz psa przywiązanego do drzewa na pewną śmierć. Psa, który okazał się nietrafionym prezentem pod choinkę. Psa, który nie jest rzeczą, a czującą i myślącą istotą. Istotą, która cierpi, kiedy ktoś, kogo darzył największym zaufaniem i miłością odpłaca perfidną zdradą.
Psi Boże. Unoszę łapki i patrzę w niebo. Spójrz na nas - Twoje psie dzieci.
Pomóż nam. Daj nam siłę, abyśmy mogli przetrwać to co zgotował nam człowiek.
Daj nam siłę, abyśmy mogli wytrwać w tym, do czego zostaliśmy stworzeni. Pomóż nam znaleźć tych ludzi, którzy zasługują na naszą przyjaźń i miłość.
Oświeć ich. Wlej i ich serca dobroć i empatię. Czy możesz to zrobić?
Czy słyszysz moje wołanie? Moją modlitwę o lepszy los?
Wciąż mam nadzieję. Nadzieję na dom..
Bronek.
Kontakt ws. adopcji:
793993779 ( Racławice koło Miechowa, dowiozą mnie do innego miasta)

sobota, 29 lipca 2017

Żegnaj Maniek- kiedy boli tak, że nie da się oddychać

Zawsze patrzyłem na Ciebie z góry. Dlaczego? Bo byłem malamutem. Mogłem, chciałem, pozwalałaś mi...
Wtedy patrzyłem na Ciebie z góry w przenośni, teraz już nie. Siedzę na chmurce i tarzam się złotych liściach. Znowu mogę. Mogę przewrócić się na plecy bez bólu i wyciągnąć łapy w stronę zachodzącego słońca. Jestem wolny. Rozumiesz to?
Nie rozumiesz, ponieważ jesteś spętana łańcuchami tego w co wierzysz. Tego co ci wmawiali.
Żal mi Ciebie. Myślisz i wierzysz w to, że moje życie się skończyło. Ono się zaczęło od nowa. Teraz polega na czekaniu. Czekam aż przyjdziesz tu do mnie, nieważne, że za kilkadziesiąt lat. Żyłem po to abyś umiała kochać. I po to, abyś nauczyła się smutnego prawa życia i śmierci.
Wiem, że kiedy o mnie myślisz prawie nie możesz oddychać, a ból jest tak silny, że myślisz, że nigdy nie minie. Walczysz o każdy oddech. Płaczesz widząc każdą rzecz, która przypomina Ci mnie.
Przestań !! Idź w stronę tęczy. Wyobraź sobie, że znowu możesz spojrzeć w moje oczy. Czy jest w nich smutek?
Nie... Wam ludziom brakuje wyobraźni... Patrzycie tylko na to co jest, nie umiecie spojrzeć w przyszłość. Złóż swoją smutną układankę. Tyle lat razem, tyle bez siebie, ale to nic nie zmieni. Nigdy nie obchodziło mnie to jak wyglądasz, ile masz lat i pieniędzy na koncie. Byłem i jestem psem - żyłem chwilą. Niech moja śmierć czegoś się nauczy - Ty też żyj chwilą. Idź na mój grób i opowiedz mi wszystko to co wieczorem wyszeptała byś mi do kosmatego ucha. Opowiedz o psach, które miały mniej szczęścia niż ja i nie spotkały Ciebie. O psach z Fundacji, tych z którymi teraz na Ciebie czekam i tych które wciąż żyją. Idź niestrudzenie na drugi koniec tęczy - tam obiecywali bogactwo. Twoim bogactwem jesteśmy my, psy. Kochamy Cię, nie płacz. Twój płacz łamie nasze serca. Luna wyje. Aruś skamle i szczeka bez sensu. Żyj, czekamy Na Ciebie.
Maniek.

niedziela, 5 lutego 2017

Teegan - kiedy przyszło pozbierać łapy do kupy i przebiec za Tęczowy Most



Pamiętasz mnie?
Chyba nie bo 22.01.2017 urwał Ci się film.
A ja stoję na tarasie i przykładam łapę do szyby. Przydało by się zdjęcie prawda? Nie zrobię - my duchy, nie mamy aparatów.
Teraz już siedzę na tarasie bo stać mi się odechciało, mimo że ciało znów młode i zdrowie. I nadal trzymam łapę na szycie...
Przyłóż swoją małą dłoń do mojej dużej, kosmatej malamuciej łapy - chociaż by przez szybę.
Znów będziemy razem. W sumie to dalej jesteśmy tylko Ty tego jeszcze nie rozumiesz.
Byłaś najlepszym co mogło zdarzyć się w moim malamucim życiu.
Pamiętasz wszstkie numery, które Ci wyciąłem? Pamiętasz Twoje nerwy i mój stoicki spokój, kiedy znowu stało się coś wg. Ciebie - niemożliwego a wg, mnie - malamuciego?
Zamknij oczy i wyobraź sobie, że latam po plaży - po tej samej, na którą nigdy nie mogłaś mnie dowieźć. Bo dbałaś o mnie i o moje lęki. Teraz nie mam już leków. Więc widzisz jak lecę po tej plaży? Leeeecę a uszy tak mi dyndają, że jakbyś mnie wzięła na wystawę to by Cię śmiechem zabili...
Lecę, kopię, wyję, uciekam ile sił w łapach. Wracam, wpadam Ci w kolana a Ty umierasz ze śmiechu.
Pamiętasz jak to jest śmiać się? Tak szczerze? Chyba nie...
A teraz jesteśmy na dużej górce w zimie, na śniegu. Ty jak jełop zjeżdżasz na kartonie a ja skaczę Ci po głowie - bo ot o chodzi !! Ty śmiejesz się jak kandydatka do domu wariatów a ja wyję jak kandydat do wyjca w karetce. To jest radość. Czysta, niewinna, prosta.
Ja i Ty... Czerp siłę ze wspomnień. Nie chciałem złamać Ci serca. Nie chciałem umierać. Musiałem. Zrozum to. Lub wybacz. Nie dziś i nie jutro, może kiedyś.
Ja wybaczam Ci - cokolwiek byś chciała. Bo tak naprawdę nie mam nic do wybaczenia.
Nie płacz, kiedy po raz kolejny będziesz zbierała moją sierść z Twoich ciemnych ubrań. Nie płacz , kiedy spakujesz mój dobytek i wyślesz go dla psów, które nie miały tyle szczęścia i nie trafiły na Ciebie.
I błagam - nie zapominaj jak kochać. Jak Ty to mówisz? " Ale zaczekaj chwilę" - teraz ja tak powiem, zaczekaj chwilę. Wszystko stało się tak, jak musiało się stać.
Kocham Cię i proszę podejdź do tej cholernej szyby. Połóż dłoń na mojej łapie i obiecuję, że już nigdy nie będzie Ci zimno...
Tee